Historia

mothers-day-1365701_1920

Dzień Matki

15Maj

Data obchodów Dnia Matki zależy od kraju, w którym jest świętowany. Bardzo często jest to święto ruchome, które nie ma stałej daty. W Polsce Dzień Matki zawsze wypada 26 maja, w tym roku będzie to sobota. W Norwegii obchodzony jest w drugą niedzielę lutego, a w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Nigerii w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. W USA Dzień Matki obchodzony jest w drugą niedzielę maja. W wielu państwach święto to połączone jest z Dniem Kobiet i obchodzi się je 8 marca. Jest tak np. w Bułgarii, na Białorusi, w Albanii, Rosji czy Serbii.

Oficjalnie Dzień Matki w Europie zaczęto obchodzić dopiero w XX wieku – w Polsce od 1914 roku, zaś w wielu krajach dopiero po II wojnie światowej. Korzenie tego święta sięgają jednak czasów antycznych – starożytnych Greków i Rzymian. Kultem otaczano wtedy matki-boginie, symbole płodności i urodzaju. W późniejszych czasach cesarstwo rzymskie przyjęło chrześcijaństwo i tym samym zabroniono wyznawania innych bogów.

Jednak zwyczaj obchodzenia Dnia Matki w takiej formie, jak w dzisiejszych czasach zapoczątkowany został najprawdopodobniej w USA. W 1907 roku Anna Jarvis z Filadelfii zorganizowała nabożeństwo na cześć swojej zmarłej matki, która była działaczką na rzecz kobiet. Jarvis szybko udało się rozpropagować stworzone przez siebie święto i po kilku latach uznała je większość stanów. Obchodzono je w drugą niedzielę maja i tak zostało aż do dziś. W 1914 r. prezydent Woodrow Wilson uczynił ten dzień świętem państwowym. Właśnie w tym roku po raz pierwszy obchody święta zorganizowane zostały również w Polsce.

Obchody Dnia Matki w Polsce polegają zazwyczaj na obdarowywaniu matek kwiatami, czekoladkami, laurkami oraz innymi upominkami. Tego dnia bardzo często w przedszkolach i szkołach odbywają się uroczyste akademie poświęcone mamom. Jest to okazja dla najmłodszych, aby wyrazić swoje uczucia do nich, często w bardzo wzruszający sposób 🙂

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Mam!

źródło: radiozet.pl

bank-2547356_1920

Kto wynalazł Boże Narodzenie?

03Gru
Historia świąt Bożego Narodzenia zrodziła się dawno temu, ale wcale nie przed 20 wiekami, jak można by się spodziewać. Przez kilkaset lat po narodzeniu Chrystusa wiernym nie przychodziło nawet do głowy, by świętować to wydarzenie huczniej niż utratę przezeń pierwszego mlecznego zęba. Nikt nie udawał, że zna dokładną datę jego przyjścia na świat i nikogo to specjalnie nie obchodziło.
Do czasu, gdy w sprawę wmieszali się Brytyjczycy. Można by sądzić, że nie ma nic mniej brytyjskiego niż rozgrywająca się na Bliskim Wschodzie opowieść o mędrcach przemierzających pustynię z egzotycznymi darami w postaci złota, kadzidła i mirry. Jeśli jednak spojrzeć głębiej, Boże Narodzenie jest w mikroskali modelowym przykładem niezwykłego wpływu, jaki wywarł w świecie ten kraj.
Wszystko zaczęło się od sporu, jaki wybuchł wśród arian w IV wieku naszej ery. Dziś wydaje się on tak mętny, że niemal niezrozumiały. Weźmy taki dylemat: czy Chrystus był współistotny z Ojcem – a więc czy był z tej samej substancji – czy też tylko mu podobny?
Przez większą część wieku trwała na ten temat gorąca dyskusja. Kościół się podzielił. Biskupów skazywano na banicję. Buntowały się całe miasta. Kiedy nastał pokój, narodziny Chrystusa – kluczowy moment wcielania się Boga w człowieka – nagle znacznie bardziej zyskał na znaczeniu. Należało znaleźć odpowiedni termin na jego świętowanie.
Przynajmniej w tym jednym przypadku teologia i korzyść własna znalazły szybki kompromis. Od dawna organizowano festiwale pogańskie po zimowym przesileniu, kiedy dnie stawały się coraz dłuższe, a ziemia jałowa. Tak się świetnie składało, że 25 marca – dzień wiosennej równonocy, kiedy rok budził się do życia, uznawany tradycyjnie za datę stworzenia Adama przez Boga – wydawał się pod względem teologicznym idealnym momentem na poczęcie Chrystusa. Wystarczy dodać dziewięć miesięcy i otrzymamy datę 25 grudnia.
Stare święto pogańskie przetrwało jednak dość długo w niezmienionej postaci. Boże Narodzenie było przez pierwsze tysiąclecie stosunkowo mało ważnym wydarzeniem, wszelkie obchody należały więc do starej, uniwersalnej tradycji. Niektóre kluczowe elementy współczesnego Bożego Narodzenia – ostrokrzew, bluszcz, drzewa iglaste, picie i ucztowanie – sięgają tak daleko wstecz, jak ludzka pamięć. Swojski pocałunek pod jemiołą jest bladym odbiciem starszego rytuału wchodzenia w seksualną dorosłość i oddawania się drugiej osobie. Początek świątecznej gościnności dały natomiast chodzące od drzwi do drzwi pijane bandy, które domagały się jedzenia i picia, grożąc w razie odmowy aktami wandalizmu. Ponieważ wieśniacy nie mogli uprawiać w tym czasie ziemi, festiwal ciągnął się dwa tygodnie (12 dni między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli) i towarzyszyło mu odwrócenie stosunku między władcą i poddanym, tymczasowe zawieszenie obowiązujących reguł.
Nie mogło to się podobać Kościołowi i chrześcijanie przed długi czas odnosili się do tego święta z ambiwalencją. Wiecznie zielone drzewa uznawano za pogańskie, picie alkoholu za grzech, a ucztowanie za obżarstwo.
Do tego momentu Brytyjczycy wnosili niewielki lub zgoła żaden oryginalny wkład w obchody Bożego Narodzenia, ale wszystko miało się zmieć. Kiedy XVIII- i XIX-wieczna Wielka Brytania wprowadziła świat w epokę miejsko-industrialną, Boże Narodzenie musiało się dostosować. Dawny festiwal łączył się z wielodniowym pijaństwem, hulankami i swawolami, a tymczasem właściciele nowych przędzalń bawełny i hut żelaza nie byli skłonni do dawania pracownikom 12-dniowych urlopów. Kiedy Boże Narodzenie skondensowano w jeden dzień, musiała panować głęboka konsternacja i niejasność co do tego, jak przeistoczyć dawne idylliczne obchody w pełne serdeczności współczesne święto.
I wtedy, na tydzień przed Bożym Narodzeniem 1843 r., ukazała się książka, która na zawsze przeobraziła świąteczne obchody: “Opowieść wigilijna” Charlesa Dickensa. Odniosła ona powodzenie przynajmniej pod dwoma względami. Po pierwsze, skutecznie oddaliła wspomnienia o przeszłości. Odeszło w niepamięć niegdysiejsze Boże Narodzenie pod znakiem nierządu i buntu. Nadeszło nowe, bardziej uładzone. Po drugie, Dickens stworzył wzorzec nowego, miejskiego festiwalu trwającego tylko jeden dzień. Jego modelowe święta koncentrowały się nie na społeczności, tylko na rodzinie. Czasu było zbyt mało, a ludzie mieszkali w zbyt wielkim rozproszeniu, by mogło być inaczej.
Stworzona przez niego wizja przetrwała po dziś dzień. W “Opowieści wigilijnej” znajdziemy pieczonego indyka. Jest tam też wręczanie prezentów, śnieg i mróz, kościelne dzwony, kolędowanie, grzane wino, ostrokrzew, dary na cele dobroczynne i świąteczny pudding.
Wiktorianie, którzy zawsze mieli inklinacje do wymyślania nowych tradycji, a potem udawania, że zawsze istniały, pokochali nowe Boże Narodzenie. Oczywiście ich model uległ pewnym modyfikacjom. Najistotniejszym zagranicznym dodatkiem była zapewne choinka, “piękny niemiecki drobiazg”, sprowadzony przez księcia Alberta.
Współczesne Boże Narodzenie, któremu towarzyszy natarczywa presja handlowa, ogromny oddźwięk międzynarodowy i rozrośnięta nowoczesna otoczka – od zabawek elektronicznych po gwiazdkowe wyprzedaże – wydaje się bardzo dalekie Dickensowi, a jeszcze dalsze teologom z IV wieku. Jest jednak wyraźnie wynikiem zderzenia się buntowniczego festiwalu prechrześcijańskiego z sentymentalnym świętem opisanym przez Dickensa.
I choć nasze próżniacze społeczeństwo ponownie zezwoliło na coś w rodzaju 12-dniowego urlopu, znane nam święto rodzinne zasadniczo różni się od dawnego zbiorowego festiwalu. Wtedy wszystkie dni Bożego Narodzenia były równe, żadnego nie wyróżniano. Dziś jest wręcz przeciwnie. Nawet jeśli bierzemy dwutygodniowy urlop, tylko jeden dzień ma dla nas głęboko magiczną wartość.

Źródło: onet.pl

halloween-2894192_1920

HALLOWEEN – strrraszne święto!

30Paź

Halloween – obchodzony 31 października, czyli w Wigilię Wszystkich Świętych, sięga dawnej tradycji Celtów, zamieszkujących na długo przed początkiem naszej ery dzisiejsze tereny Anglii, Irlandii, Szkocji, Walii i płn. Francji. A dokładniej – pochodzi z ceremonii celtyckich kapłanów, zwanych druidami, którzy sprawowali w pogańskiej Szkocji funkcje sędziów, lekarzy i magów.

Celtowie wierzyli, że w ostatnim dniu roku – 31 października (wg ich kalendarza), duchy zmarłych odwiedzają ziemię. Duchy tych, co odeszli, przybywały wówczas do swych ziemskich domów w poszukiwaniu ciepłego schronienia.
Tego dnia odbywał się też główny sabat czarownic, które zlatywały się na miotłach w towarzystwie czarnych kotów 😉

Wieczorami na wzgórzach palono więc ogniska, aby odstraszyć złe moce, a zmarłym wskazać drogę do domów. Aby odegnać złe duchy, wkładano maski odstraszające, hałasowano, zapalano światła (zabierano światło złym duchom), żeby nie mogły się ogrzać i wracały, skąd przyszły. Ubierano się nawet w skóry zwierzęce, żeby chronić się przed złym losem.

Nazwa Halloween pochodzi od wyrażenia “All Hallows’ Eve”, co oznacza Wigilię Wszystkich Świętych, kiedy to ludzie modlili się za zmarłych przed dniem Wszystkich Świętych 1 listopada.

Kultywowane powszechnie w średniowieczu praktyki Halloween nazywano Nocą Czarów. Warto też w tym miejscu dodać, że ponad 2 tys. lat temu 31 października był dniem, w którym świętowano potrójnie: żegnano lato, witano zimę i obchodzono święto zmarłych 🙂

sopot_monciak_ulica_bohaterow_monte_cassino

Monte Cassino

22Wrz

Ulica o długości 635 m, stanowi dziś główny deptak nadmorskiego uzdrowiska, zamknięty dla ruchu samochodowego. Biegnie na miejscu dawnej drogi gruntowej łączącej od XVII w. sopocką wieś z osadą rybacką nad brzegiem morza. W przeważającej części zabudowana jest po obu stronach co najwyżej trzypiętrowymi domami mieszkalnymi z przełomu XIX i XX w.

Po obu stronach ulicy mieszczą się często odwiedzane przez naszych gości sklepy, kawiarnie, bary, restauracyjki, biura podróży i inne placówki usługowe, teatr i dwa kina, a na jej przedłużeniu – sopockie molo.

W latach 1824-1945 nazywana była ulicą Morską (Seestraße), a w latach 1945-1956 – ulicą Konstantego Rokossowskiego. Obecna nazwa ulicy upamiętnia bitwę o wzgórze Monte Cassino w środkowych Włoszech, stoczoną w dniach 11-18 V 1944 r. z decydującym udziałem 2 Korpusu Polskiego pod dowództwem Władysława Andersa.

11899869_1009582269072535_3876043708848411631_n

Latarnia morska w Sopocie

13Wrz

Latarnia morska w Sopocie położona w niedalekiej odległości od naszych Apartamentów powstała w latach 1903 – 1904. Spełnia także rolę wieży widokowej często odwiedzanej przez turystów.

Z wieży rozciąga się fantastyczny widok na Trójmiasto i Zatokę Gdańską. W 2008 roku udało się zrekonstruować iglicę, która zaginęła prawdopodobnie w latach 50, gdy montowano światła nawigacyjne. Wieża ma 39 metrów wysokości, a z jej szczytu nasi goście mogą podziwiać niesamowitą panoramę Trójmiasta.

Serdecznie zapraszamy naszych Gości do aktywnego zwiedzania pięknego miasta Sopot!

12038019_1019616258069136_2295165572867897796_n

Trójmiejski Park Krajobrazowy

13Wrz

To wspaniałe leśne tereny z wielką ilością ścieżek i dróg rowerowych. Nasi goście często wybierają się na spacery czy wycieczki rowerowe szlakami Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. W Oliwie warto wejść na wieżę widokową na tzw. Pachołku. Roztacza się tam wspaniały widok na cała okolicę lasy i Zatokę Gdańską. Ulubioną trasą spacerową i rowerową naszych gości jest Dolina Radości, od Kuźni wodnej aż do Rybaczówki, gdzie warto wpaść na świeża rybkę . Sopot i ulica Reja , tam Dolina Świemirowska roztacza swoje uroki. Leśne ścieżki przy których można spotkać dęby i sosny pomniki przyrody, wszędzie las mieszany z przewagą buków i dzięki nim właśnie wspaniale oczyszczone powietrze. Można natknąć się na Jelenie, z łaniami ,koziołki z sarnami, dziki, zające, lisy, borsuki i wszelkie śpiewające ptactwo. Dolina słynie z pięknej trasy rowerowej ok. 7 km,, która to zadowoli każdego amatora, a nawet zawodowca kolarstwa.